Nie jestem w żaden sposób powiązany z jakąkolwiek partią polityczną ani stronnictwem.
Jako obywatel obserwuję, jak trudno jest w Polsce dotrzeć do rzetelnych, uporządkowanych informacji o działalności parlamentarzystów. Dane są publiczne - to gwarantuje prawo - ale rozproszone po dziesiątkach rejestrów, w formatach utrudniających analizę. Żeby wyciągnąć proste wnioski o tym, kto z kim współpracuje i jakie są realne powiązania, trzeba być zaawansowanym analitykiem. To nie powinno tak wyglądać.
Doceniam nieocenioną pracę polskich dziennikarzy śledczych. Jednocześnie widzę, że ich analizy - z natury rzeczy - dotyczą wybranych tematów w konkretnym momencie. Brakuje narzędzia, które dałoby ciągły, holistyczny wgląd w to, co dzieje się w Sejmie: kto jak głosuje, jakie ma powiązania biznesowe, jak zmienia się jego majątek z roku na rok. Jestem programistą i analitykiem danych - tabele, wykresy i diagramy to mój język. Dlatego stworzyłem Pryzmat.
Ten projekt nie powstał na zlecenie żadnej firmy, organizacji ani redakcji. Sfinansowałem go z własnych środków i poświęciłem mu swój prywatny czas, kierując się prostym przekonaniem: skoro dane o działalności polityków są z mocy prawa jawne, to powinny być też łatwo dostępne i zrozumiałe dla każdego obywatela.
Uważam się za patriotę i nie tworzę tego narzędzia przeciwko komukolwiek. Wręcz przeciwnie - wierzę, że transparentność służy wszystkim, w tym samym politykom. Problem nigdy nie polegał na braku danych, lecz na tym, że pojawiały się one wybiórczo, przy okazji konkretnych afer lub cykli medialnych. Chciałbym, żeby Pryzmat zmienił tę dynamikę - dając każdemu możliwość samodzielnego sprawdzenia faktów, bez czekania na kolejny materiał prasowy.
Widzę, jak złożona i nieprzejrzysta jest polska scena polityczna. Pozwólcie, że położę na niej warstwę analityki opartej na danych - tam, gdzie pozwalają na to publiczne rejestry i prawo do informacji.